
Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni. W tym stwierdzeniu musi byæ jakie¶ ziarenko prawdy.W ¶rodê na du¿ej przerwie uda³em siê do sklepiku. - Spadaj st±d Heniek, i tak nic nie kupisz-próbowa³a siê mnie pozbyæ Marta. -Henryk to mój ojciec. Ja mam na imiê £ukasz-odpar³em. -Jasne... Heniek. Co za zdzira. A przez chwilê by³o mi jej ¿al z powodu manka. Zauwa¿y³em, ¿e w zielonym zeszycie dopisuje niewielkie kwoty przy kilku nazwiskach. -Dasz co¶ na krechê?-zagai³em -Heñkom nie dajê-odparowa³a. -Ale Jankowi dajesz w ka¿d± sobotê po dyskotece. Dupy mu dajesz-dowali³em jej tak, ¿e poczerwienia³a ze z³o¶ci. -¯ebym ciê tu wiêcej, £ukasz, nie widzia³a!-krzyknê³a. No, chocia¿ zapamiêta³a, jak mam na imiê, ale pozosta³em bezlitosny: -Od Janka wiem, ¿e po ostatnim ruchanku pu¶ci³a¶ wielkiego, ¶mierdz±cego b±ka. Rzci³a we mnie zeszytem, ale by³em szybszy i nie trafi³a."