Cytat

(...) bombardier Prychotko, pisarz kancelaryjny 9 baterii, zabrał się do wypełniania zeszytu ewidencyjnego kanoniera Dolasa. Czynił to z wielkim namaszczeniem, podkreślając powagę chwili. Obłożył się więc instrukcjami, starannie wytarł stalówkę i zaczął pisać równymi, okrągłymi literkami. Imię,nazwisko, miejsce i data urodzenia. Przy zawodzie ogarnęły go wątpliwości. — Jak ty mówisz? Doktor historii sztuki? Czy to doktor koński czy ludzki? - Doktor to jest tytuł naukowy. A zawód — historyk sztuki. — Co ty mnie tu bujasz! Nie ma takiego zawodu. O widzisz, tu jest załącznik do instrukcji numer osiem: Wykaz zawodów. Szukajmy pod literą „h". Jest hydraulik,hydrotechnik, hamulcowy — o, widzisz, a historyka sztuki nie ma. A może to się. pisze przez„ch"? — Nie. Przez samo „h". Naprawdę jestem historykiem sztuki. — Ja nic na to nie poradzę. Przypuśćmy, że ty mówisz, że jesteś księdzem. Ja cię mogłem widzieć, jak odprawiłeś sumę, ale dla mnie księdzem być nie możesz, bo w wykazie takiego zawodu nie ma. Popatrz pod „k", jest kowal, kominiarz, a księdza nie ma, jak pod „h"historyka sztuki. - To nie pisz żadnego zawodu. — Tak też nie może być. Żołnierz musi posiadać zawód, tak jak człowiek duszę. Mogę ci napisać na przykład: robotnik rolny. — Niech będzie robotnik rolny. I tak to doktor historii sztuki, Dolas, zamienił się w robotnika rolnego.(...)